poniedziałek, 20 lutego 2017

Opowieść o angielskich czasach

Każdy, kto się uczył języków, wie, że gramatykę czasami trudno zrozumieć. Jeśli chodzi o język angielski, to właśnie czasy sprawiają nam dużo problemów, jeśli nie postaramy się ich zrozumieć. 


Tłumacząc czasy swoim uczniom, staram się przedstawić im to wszystko najprościej jak się da, jednocześnie nie skupiając się na jednym czasie, ale porównując je do siebie, by pokazać, dlaczego akurat tak, a nie inaczej. To oczywiste, że kiedy nauczymy się czegoś ze zrozumieniem, to zostanie nam to w pamięci na dłużej, niż chwilowe orientowanie się co, gdzie i jak.

Można pomyśleć "Oj tam, po co mi czasy, skoro za pomocą samych słówek też się dogadam". Prawda. Rzecz w tym, że mając części do komputera, wcale nie oznacz to, że będziemy mogli z niego skorzystać. Czasy angielskie to piękna rzecz i nie mówię tego tylko jako studentka filologii angielskiej. Kiedy rozmawiam ze swoimi uczniami i słyszę, że używają różnych czasów, starają się urozmaicić swoją wypowiedź, to jest to muzyka dla moich uszu. Dlatego zachęcam wszystkich, by rozwijali się językowo i dlatego właśnie przychodzę dziś do was z książką, która zdecydowanie należy do moich ulubionych, jeśli chodzi o gramatykę. Mowa tutaj o publikacji "Opowieść o angielskich czasach" Adama Urbana, gdzie zastosowano metodę kontrastu czasów. Uważam, że jest to najlepsza metoda na ćwiczenie intuicji językowej.

Książki używam od kilku miesięcy i u mnie sprawdziła się doskonale. U uczniów zauważyłam to, że wybierając czas, myślą o kontekście, możliwych opcjach, nieporozumieniu wynikającego z doboru złego czasu, a także słowach, które ewidentnie wskazują konkretną formę. W szkole zazwyczaj przypadał jeden czas na jeden rozdział. W starszych klasach pojawiało się już porównywanie czasów gramatycznych i nie ukrywajmy, tutaj kończy się wpisywanie wyuczonej na pamięć struktury. Dlatego tak ważna jest intuicja i bardzo się cieszę, że mogę korzystać właśnie z tej książki, bo bardzo pomaga ona w zmianie myślenia o gramatyce. Już nie tylko uczymy się przekazywać jakąś myśl, ale również automatycznie wybieramy poprawną formę.

W "Opowieści o czasach angielskich" bardzo spodobało mi się to, że każde kolejne ćwiczenie skłania nas do coraz większej samodzielności w przekazywanej treści. Innymi słowy, nie wpisujemy bezmyślnie wyuczonej struktury, tylko mamy wpływ na to, co akurat chcemy przekazać i dlaczego użyjemy konkretnego czasu, skoro inny również dobrze mógłby się znaleźć w tym miejscu. Cytując fragment z książki: "Uczeń [...] buduje w swej podświadomości pomost pomiędzy poprawną formą gramatyczną a znaczeniem, na którym mu w danym przypadku zależy". Jest to niezwykle ważne na każdym etapie nauki jakiegokolwiek języka.

Jeśli chodzi o stronę techniczną książki, wszystko jest przejrzyste, gdzie potrzebne - pokazane graficznie, ważne rzeczy pogrubione lub podkreślone, co ułatwia pracę. Na końcu każdego podrozdziału i rozdziału można znaleźć ogromną ilość ćwiczeń i przykładów (wraz z kluczem odpowiedzi na końcu książki).
Zadań jest tak dużo, że po uzupełnieniu całej książki każdy będzie automatycznie łączyć formę z treścią. Uważam, że niektóre przykłady są stosunkowo trudne, więc wymagają bardziej zaawansowanej znajomości języka, ale wszystko da się wyszlifować, więc podnoszenie poprzeczki jest tutaj wskazane. Naprawdę warto, zwłaszcza, że w teorii przykłady są świetnie wyjaśnione, więc nie ma tam niczego przypadkowego.

Zresztą, zobaczcie sami :)








Książka wydawnictwa Preston Publishing. Można ją znaleźć TUTAJ. Widziałam ją też w Empiku.

TUTAJ znajdziecie darmowy fragment rozdziału oraz spis treści.

Znacie tę książkę? Jak u was z angielskim i czasami? :)

49 komentarzy:

  1. Dawno już nie miałam lekcji angielskiego. Znam go na tyle, że raczej bez kłopotów się porozumiewam i nawet staram się używać czasów. Sama z siebie powiem wszystko, co chce powiedzieć, jednak gorzej ze zrozumieniem mówiącego płynnie tym językiem.Ale daję radę. Fajnie, że tak sie przykładasz, żeby pomóc swoim uczniom :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To i tak super, że dobrze Ci idzie, mimo że już dawno nie miałaś angielskiego :)

      Usuń
  2. Wygląda super... :) Polecę ją córce.

    OdpowiedzUsuń
  3. Według mnie nawet w zwykłym porozumiewaniu się ważne są czasy. No bo jednak to kolosalna różnica, czy mówimy o przeszłości, czy przyszłości :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, dlatego tak ważne jest to, żeby zadbać o swój rozwój językowy :)

      Usuń
  4. W sumie dawno nie miałam do czynienia z angielskim ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Być może te darmowe fragmenty rozdziałów przeczytam i zobaczę czy to coś dla mnie. Lubię angielski, a póki co mam z nim do czynienia troszkę na studiach, w pracy i... przy oglądaniu seriali ;) Pozdrawiam poniedziałkowo! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Seriale bardzo pomagają, nie ma co :D

      Usuń
  6. Rzeczywiście to fajna opcja wspomagająca naukę czasów. Zapewne przydałaby mi się w latach szkolnych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętajmy, że na naukę nigdy nie jest za późno :)

      Usuń
  7. Duży plus Kochana za naukę i ucz się dalej :* Niestety w Irlandii nikt tak składniowo się nie porozmumiewa , a szkoda . Buziaczki :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ja czasy teraz rozkminiam intuicyjnie;p

    OdpowiedzUsuń
  9. Moją największa zmorą były czasy :P Przykre jest to,że wynikało to ze sposobu w jaki nauczyciele przekazywali swoją wiedzę... Czasów za bardzo nie tłumaczyli,a jak już to "przeczytaj w książce",która też o dziwo nie wiele wyjaśniała. Edukację angielskiego przeżyłam tylko dzięki temu,że mam pewne "wyczucie" i mimo,że nie wiedziałam z jakiego czasu korzystam,to udawało mi się poprawnie rozwiązywać zdania. Najważniejsze jest to,żeby mieć DOBREGO nauczyciela,który sam to rozumie i tłumaczy w sposób jasny,zrozumiały i przejrzysty. Ja niestety swoją edukację angielskiego zakończyłam,prawdę mówiąc w gimnazjum,bo w liceum i na studiach nie nauczyłam się niczego nowego. Stałe klepanie tych samych schematów, więc już w 1 klasie liceum przestałam się praktycznie uczyć tego języka i bazowałam na wiedzy zdobytej w podstawówce i gimnazjum :/. Wspomnę jeszcze tylko,że chylę czoła przed Tobą. Z Twojego wpisu wynika,że do przekazywania wiedzy innym podchodzisz niezwykle profesjonalnie i nie zależy Ci tylko na przerobieniu materiału,ale też na tym,aby dzieciaki wyszły z niezbędnymi umiejętnościami. Takich nauczycieli można szukać ze świecą :)
    Pozdrawiam, www.dystyngowanapanna.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Niestety u mnie angielski to totalna klapa. Znam jedynie niemiecki, bo był u mnie od zawsze w domu... chciałabym zacząć się uczyć angielskiego :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Czasy angielskie od zawsze były dla mnie czarną magią - niestety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak dla mnie... W szkole uczą wszystkich a tak na prawdę w praktyce używa się tych najważniejszych. Za dużo tego;/

      Usuń
  12. Dla mnie angielski to czarna magia, ale probuje róznych metod

    OdpowiedzUsuń
  13. Z tym zawsze miałam największy problem :) i obawiam się, że ta książka i tak by mi nie pomogła :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Czasy i w ogóle gramatyka to zawsze było coś, co sprawiało wszystkim w mojej klasie trudność. Ale da się ogarnąć. Czasów w angielskim trochę jest, dlatego nie zaliczałam go do moich ulubionych przedmiotów. Ale faktycznie czasem myślę, o tym ,żeby odświeżyć informacje, bo jednak warto znać języki, a od dawna nie używałam ani niemieckiego, ani angielskiego. Książka wydaje mi się pomocna.

    OdpowiedzUsuń
  15. Książka wydaje się dobra do nauki czasów bo z nimi zawsze najwięcej problemów wszyscy mają, chociaż ja zawsze intuicyjnie używam czasów zupełnie o tym nie myśląc i chyba dobrze mi to wychodzi bo codziennie rozmawiam przez telefon z rodowitym Anglikiem i świetnie się dogadujemy. Moja córka studiuje anglistykę, więc też nigdy z tym problemów nie miała. Ale pamiętam, że jeszcze w szkole średniej wiele osob miało z tym problemy, Nie każdy ma talent do języków - stad też problemy z akcentem.

    OdpowiedzUsuń
  16. Dobra książka, a Ty ucz się, bo w dzisiejszych czasach znajomośc języków obcych to podstawa. :-)
    Powodzenia. :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Pierwszy raz słyszę o tej książce, ale już mi się podoba! Właśnie poprzez kontrasty staram się zrozumieć czasy, nie tylko w j. angielskim, ale i j. hiszpańskim :) Moja nauczycielka w liceum, oprócz tony zdań do przerobienia (co mnie akurat pomogło i maturę rozszerzoną napisałam na 96%), skupiała się na okolicznikach czasu: np. By Friday, last week i innych takich charakterystycznych słówkach. Jednak nie zawsze one występują i czasem, zamiast skupiać się na takich odnośnikach, powinniśmy właśnie skoncentrować się na sensie zdania - co chce nam przekazać dana osoba tym komunikatem?

    OdpowiedzUsuń
  18. Od lat nie uczę się angielskiego (jeżeli chodzi o taką typową naukę z książek) :) Ale faktycznie książka wygląda na ciekawą :)

    OdpowiedzUsuń
  19. :) To akurat bardzo dobrze, że są tacy co czytają. W sumie w tym wagonie metra jakby się dobrze rozejrzał też znalazłbym kogoś z książką. Na 100% nawet.

    Hmmm... niby ten angielski ciągle szlifuję, ale nadal czasy stanowią dla mnie pewną trudność. Może pomyślę nad tą książką.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  20. Powiem szczerze żez angielskim to miałam ostatnio styczność na studiach ! :( i powiem szczerze że coraz mniej go pamiętam ;(

    OdpowiedzUsuń
  21. Bardzo dobra reklama :) Czasy właśnie zawsze nas nieco denerwowały :P

    OdpowiedzUsuń
  22. Owszem, prawda :) Chociaż jak w każdym języku w praktyce anglicy nie stosują nawet połowy z nich więc po co to łamanie głowy... ;)
    Pozdrawiam
    Prince Of Pain
    www.suicideanddreams.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  23. uczcijmy minutą ciszy mój poziom angielskiego i znajomość czasów...

    OdpowiedzUsuń
  24. fajna sprawa, ja miałam dobra nauczycielke, tez troche zaparcia, wiec temat czasow ogarnelam :)

    OdpowiedzUsuń
  25. To prawda, zawsze miałam problem czy użyć Past perfect czy zwykłego przeszłego, zmora normalnie...

    OdpowiedzUsuń
  26. Czasy w języku angielskim to dla mnie ciężki temat. W niemieckim jest ich zdecydowanie mniej. Z chęcią sięgnę więc po tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  27. Dla mnie to wielkie księgi czarów z których nic nie rozumiem. Ups...

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja chciałabym umieć mówić po angielsku nawet i bez tych czasów. A gdy już muszę się ich uczyć to oglądam filmiki na yt które trochę rozjaśniają mi sprawę ale później wszystko zapominam. Może stworzysz wpis a nawet całą serię o tym jak uczyć się angielskiego?

    OdpowiedzUsuń
  29. Niby angielski jest spoko, ale te czasy... ach... wciąż się gubię. Taka książka byłaby dla mnie zbawienna, choć brakuje mi trochę motywacji i systematyczności, to może by mnie zmobilizowała do nauki.

    OdpowiedzUsuń
  30. Czasów angielskich uczyłam się od 12 roku życia na własną rękę, w ogóle angielski w moich szkołach był na poziomie tragicznym, w podstawówce prawie wcale go nie było, w gimnazjum mieliśmy kiepską nauczycielkę a w liceum nauczycielka była na wiecznym zwolnieniu... Przyznam się, że samodzielna nauka nie poszła w las i nie mam problemów z czasami. Szkoda, że nie miałam styczności z tą książką, bo uczenie się z nią byłoby o wiele łatwiejsze ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Awesome :D
    Great blog! I'm following you, follow back?
    http://omundodajesse.blogspot.pt/

    OdpowiedzUsuń
  32. Ratujesz mi dupę. Lecę i zamawiam, bo w przyszły wtorek mam sprawdzian ze wszystkich czasów ever, a w czwartek próbną maturę :O

    Pozdrawiam
    toreador-nottoread.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  33. o kurczę! Teraz na studiach skończyłam właśnie ang.. niby lubię ten język, ale z nauką gorzej :(

    OdpowiedzUsuń
  34. Zaciekawiłaś mnie bardzo tą książką. Rzeczywiście pokazywanie różnic w czasach ma spory sens, bo ostatecznie po nauce w szkole zazwyczaj okazuje się, że znamy formułkę, ale nie wiemy jak i gdzie jej użyć, Podoba mi się, że książka ma wyjaśnienia po polsku. Dla mnie jednak kluczową kwestią do nauki z książką w domu jest to, czy ma ona odpowiedzi do zadań. Inaczej niestety odechciewa mi się wykonywać ćwiczenia, bo nie wiem nawet, czy robię je dobrze...
    Fajny kubek! :D
    ~Wer

    OdpowiedzUsuń
  35. Mimo, ze angielskiego uczyłam się 'od zawsze' dopiero w liceum mia.lam nauczycielkę, ktora prawidłowo wyłożyła nam czasy, i nie odpuszczała, póki ktoś nie potrafił ich rozróżniać i poprawnie zastosować ;)

    OdpowiedzUsuń
  36. Czasy sprawiają mi problem do dzisiaj, dzięki tej książce można się dużo nauczyć i podszkolić w języku angielskim! https://dreamerworldfototravel.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  37. Kiedy pojawi się nowy post? ♥

    Zapraszam na ROZDANIE

    OdpowiedzUsuń