sobota, 24 września 2016

Jesienne narzekanie przyszłego nauczyciela


Pierwszą rzeczą, którą zrobiłam po powrocie z 8 godzin w szkole i 2 godzin korków, było rzucenie się na łóżko twarzą w poduszkę, mówiąc, że jestem zmęczona. Mama zapytała "czym", na co ja odpowiedziałam "życiem". 8 godzin uczenia w szkole i czasami użerania się z uczniami, którzy uznają, że śmiesznie będzie powiedzieć, że nie chce im się pisać, bo nie, mimo że pozostałe osoby nie miały z tym problemu, no tak, to może być męczące. Moja rodzicielka podeszła do mnie, pogłaskała po głowie i powiedziała, że mnie to się dopiero ma na życie.


Uważam, że za dużo na siebie wzięłam. Dużo też mi się na głowę zwaliło. Cały miesiąc praktyk to w sumie nie tak długo, ale chcę dawać z siebie jak najwięcej, więc drukuję, wycinam, przyklejam, koloruję, ogarniam coś dla każdej klasy, by nie uczyć się całe 45 minut, tylko chwilę też pouczyć przez zabawę, coś innego niż w podręczniku, ale również przydatnego. Czasami naprawdę ciężko cokolwiek znaleźć na internecie, więc wymyślam swoje i projektuję. Dzieci doceniają, wiadomo, a mi to sprawia ogromną przyjemność, ale kilka razy zdarzyło mi się siedzieć do północy i tworzyć. Wypicie kawy, żeby się pobudzić, bywało wiele razy złym pomysłem, bo później nie mogłam zasnąć, co skutkowało pójściem na zajęcia po 4 godzinach snu, a następnie drzemkami w południe, które czasami i 5 godzin trwały.. Napisanie obserwacji z zajęć, później konspektów, mimo że miałam to robić na bieżąco, no nie wyszło. Praca licencjacka, mimo że wciąż nie zdecydowałam się na temat, a do końca października już muszę mieć spis. Korepetycje, darmowe korepetycje, jeżdżenie do uczniów po kilka kilometrów na rowerze, który po latach pokochałam. Rodzice mieli 25-lecie małżeństwa, więc trzeba było wszystko ogarnąć, wizyty u lekarzy.
Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że jestem wielkim maniakiem serialowym. Seriale potrafiłam oglądać po kilka godzin dziennie. Przez ostatnie 3 tygodnie nie miałam czasu na to i czuję się, jakby coś mnie ominęło. Książki, jak leżały na stosie, tak leżą.

Zdecydowanie brakuje mi dnia.

Ale jak tak o tym teraz myślę, to chętnie przeżyłabym wrzesień ponownie, mimo tego, że czasu na sen było mało, czasu dla siebie prawie wcale. Pewnego wieczoru udało mi się wszystko przygotować przed 21, więc mogłam się zrelaksować. Odpaliłam więc filmik na YouTube i uczyłam się na nowo układać kostkę Rubika, bo jeden chłopczyk z pierwszej klasy poprosił mnie, by go nauczyć. Przecież nie mogłam go zawieść. Z jakiegoś powodu było to dla mnie mega ważne. Bycie nauczycielem jest dla mnie ważne. Nie tylko dlatego, że dzięki mnie potrafią się przedstawić po angielsku czy zaśpiewać alfabet. Chciałabym to robić całe życie, ponieważ jest szansa, że pewnego dnia spotkają mnie na ulicy i będą wdzięczni za to, że oddałam im swoje serce.

Jaka była moja radość, kiedy zobaczyłam więcej dzieci czekających na moje lekcje z układania kostki Rubika :)

Mieliście kiedyś takiego nauczyciela, który grał niezwykle ważną rolę w waszym życiu, nauczyciela, któremu wiele zawdzięczacie?

88 komentarzy:

  1. Zacznę od tego, że uwielbiam ta pasję i powołanie do bycia nauczycielem jakie w sobie masz a to jest rzadkie, bo nauczycieli z powołania których spotkałam w życiu mogę policzyć na palcach jednej ręki.
    Odpowiadając na twoje pytanie, miałam w życiu dwóch nauczycieli którzy zapisali sie w mojej pamięci, u obydwu lekcje wyglądały kompletnie inaczej niż lekcje do których byłam przyzwyczajona, a dzięki jednemu z nich jestem na studiach na których jestem i to byli nauczyciele którzy tak jak ty wkładali w to serce i od których nauczyłam sie najwiecej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, dziękuję. Twoje słowa bardzo dużo dla mnie znaczą, o czym dobrze wiesz :D

      Usuń
  2. Chyba takie czasy, że za wszystkim gonimy, dużo chcielibyśmy zrobić ... a doby nie starcza. Ja codziennie po pracy padam a tyle do zrobienia.

    Co do nauczycieli: nigdy z żadnym nie czułam tak naprawdę specjalnej więzi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A szkoda, bo to naprawdę wspaniałe mieć kogoś takiego.
      A doba mogłaby być troszkę dłuższa :)

      Usuń
  3. Mi tez brakuje czasu, doba zdecydowanie za krótka ;(

    OdpowiedzUsuń
  4. Początki bywają trudne, jednak widzę w Tobie tę mobilizację, chęć stawania się coraz lepszym. Twoja ciężka praca przyniesie owoce, jestem tego pewna! Sądzę też, że będziesz świetną nauczycielką, na lekcje której uczniowe będą niecierpliwie wyczekiwać. Miałam taką nauczycielkę w liceum, nie tylko uczyła mnie języka polskiego, uczyła mnie życia, za co pod koniec kwietnia z całego serca jej podziękowałam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tacy nauczyciele są najlepsi i zawsze się o nich pamięta, więc mam nadzieję, że uda mi się być jednym z nich :)

      Usuń
  5. Nie mam takiego nauczyciela, który by zmienił jakoś radykalnie moje życie. Myślę, że faktycznie za dużo od siebie wymagasz. Odpoczynek to też ważna część naszego życia! Nie wolno o tym zapominać. Zaplanuj sobie co powinnaś zrobić, zrób i znajdź też czas chociaż godzinkę, żeby odpocząć. Wiem, że przy Twojej praktyce w szkole nie jest to takie łatwe. Ale warto. Dla spokoju psychicznego podarować sobie odrobinę relaksu!
    Życzę wytrwałości. Widać, że nauczanie to Twoja pasja! :)
    przewrotowiec.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pasowałoby jakoś znaleźć chociaż z godzinkę w tej krótkiej dobie, żeby odpocząć, ale ostatnio mam wrażenie, że jak już się znajdzie, to przypomnę sobie o dodatkowej rzeczy, którą powinnam zrobić. Żyć, nie umierać :D

      Usuń
  6. Gdzieś w Internecie widziałam taki napis "24 godziny w dobie, ja nie wyrobię". Idealnie pasowałoby do Twojego dnia. ;) Fajnie, że mimo wszystko nie poddałaś się, a co więcej, spodobało Ci się to. ;) Na pewno Twoja mobilizacja przyniesie owoce, a uczniowie z niecierpliwością będą wyczekiwać Twoich lekcji. Chciałabym mieć taką nauczycielkę jak Ty.

    OdpowiedzUsuń
  7. Uśmiechnęłam się czytając, bo przypominasz mi mnie samą, gdy zachłysnęłam sie praca z dziećmi i oby zostało Ci to jak najdłużej. Nauka języka z maluchami musi obfitować w zabawę i różne takie, najwięcej pomysłów zawsze miewałam w wannie, a i dzieci nasuwały pewne rozwiązania.
    Polecam Ci także fajną stronę z pomysłami, sama wiele skorzystałam :
    http://www.zamiastkserowki.edu.pl/
    Nauczyciel jest ważny, dla mnie największa nagrodą był komunikat typu: a kiedy znowu będzie angielski? dopiero w poniedziałek?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tylko nadzieję, że to zachłyśnięcie potrwa bardzo długo.
      Dziękuję za stronę, przeglądnę ją sobie, może akurat coś znajdę odpowiedniego :)

      Usuń
  8. moja doba jest zdecydowanie za krótka tak samo jak Twoje, ale przynajmniej wiemy że coś robimy. Inaczej się docenia wolne weekendy, w których nie trzeba nic. Też zawsze na siebie wiele nakładałam.
    A co do nauczycieli - jednego, od angielskiego, który wreszcie mnie nauczył mówić, bo lekcje to nie było głupie klepanie gramatyki czy czytanek z podręcznika, ale o tym co sądzimy na dany temat, co trzeba było przedstawić mówiąc na forum.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie racja. Zajęte dni, choć męczące, to jednak są lepsze od tych, ktore się tylko przełożyło nic nie robiąc.
      Też uważam, że komunikacja jest najważniejsza, więc powinno się na tym skupić, ale każdy nauczyciel patrzy na naukę inaczej i niczego nie można narzucić.

      Usuń
  9. Tak to już jest, praca nauczyciela bywa badzo satysfakcjonująca, ale jest głównie bardzo męcząca:P Ja tez udzielam korepetycji, głównie dzieciom, ale w szkole uczę dorosłych - z nimi też wbrew pozorom łatwiej nie jest:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie dostałam możliwość uczenia dorosłą osobę i nie mam pojęcia, jak się z takimi osobami pracuje...

      Usuń
  10. Po tylu godzinach pracy człowiek ma prawo czuć się zmęczonym ale z drugiej strony, jak się tak zastanowić, ile osób chciałoby tego typu pracę... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, trzeba doceniać to, co się ma :)

      Usuń
  11. Ostatnio mam za dużo na głowie,a dobę za krótka:( Konspekty robiłam hurtem na koniec praktyk,wiem nieładnie,ale cóż:)
    Miałam takiego nauczyciela,zdecydowanie wpłynęła ta osoba na mnie,genialna polonistka,do dziś mamy kontakt;0
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja podejrzewam, że też konspekty zrobię hurtowo, chociaż wyrobić 50h będzie ciężko. Tak właśnie wygląda robienie na bieżąco u mnie :D

      Usuń
  12. Ostatnio czas mi tak umyka i zdecydowanie doba jest zbyt krótka ;)

    https://sk-artist.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Miałam kilku nauczycieli, których po prostu bardzo lubiłam albo dzięki nim polubiłam jakiś przedmiot, ale żadnemu nie zawdzięczam chyba nic ponadto...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To i tak dużo :)
      Niektórzy nawet tyle w swoim szkolnym życiu nie mieli :)

      Usuń
    2. Ale zdarzały się też przypadki, gdy lubiłam jakiś przedmiot (np. historia), a nauczyciel tak mi ją uprzykrzył, że nie mogę o niej słuchać XD

      Usuń
    3. Oj znam to! W gimnazjum kochałam chemię. Po liceum jej nienawidzę. Nauczyciel jednak robi swoje.

      Usuń
  14. Wcale Ci się nie dziwię. 8 h pracy nawet za biurkiem potrafi czasem dać w kość i nieźle wykończyć, a co dopiero w szkole, gdzie cały czas trzeba być uważnym i dawać z siebie wszystko, aby jak najlepiej przekazać widzę.
    Wspaniałych nauczycieli miałam wielu, a niektórych z łezką w oku wspominam do dziś.
    Pozdrawiam cieplutko, trzymaj się :) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potrafi, potrafi, ale są tez plusy :)

      Usuń
  15. ja nie wiem gdie rece wlozyc tyle sie dzieje tyle pracuje, że ledwo nadazam ah ta jesien

    OdpowiedzUsuń
  16. ja wiem że jestem dziwna bo paradoksalnie jak mam roboty po uszy - od rana od 6 rano blog, maile, komentarze, potem 13-21 szefowanie iw domu jestem na 22 to lepiej się bawię niż w weekend jak mam wolny dzień i nie wiem co ze sobą robić xd :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niby też wolę takie dni, ale jak jest ich tyle pod rząd, to wymiękam :)

      Usuń
  17. Będziesz na pewno dobrą nauczycielką. Mi w pamięci utkwiły 2 nauczycielki. Pierwsza to moja wychowawczyni i zarazem matematyczka z podstawówki a druga to nauczycielka od polskiego z gimnazjum . Obie panie pomimo tego że wymagające sprawiały że lekcje były ciekawe i nie chodziło się na nie już tylko z przymusu.

    OdpowiedzUsuń
  18. Masakra kiedyś zastanawiałam się nad tym zawodem ale jednak stwierdziłam że nie dałabym rady. Jestem nerwowa przez co na pewno nie wytrzymałabym psychicznie z uczniami :D życzę Ci powodzenia i wytrwałości ;) i żebyś czerpała z pracy przyjemność, bo jest to jednak trudny zawód :)

    grlfashion.blogspot.com
    Zapraszam:* Odwdzięczam się za każdą obserwację ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję bardzo, mam nadzieję, że tak będzie :D

      Usuń
  19. Wow! Jesteś nauczycielem z powołania! Gratuluje wyboru drogi życiowej i jej realizacji, choć wiadomo, że jest ciężko! Szkoda, że teraz jest tak mało takich nauczycieli. A przecież przyszłość należy do dzieci. Nasze życie na starość. Przecież to pokolenie które teraz się rodzi, wychowuje będzie "pracować" na nasz emerytury. Często nie zdajemy sobie z tego sprawę jak ważne jest, zwłaszcza w tych czasach, właśnie takie pokierowanie dziećmi, młodzieżą. Życzę Ci Kochana jak najlepiej i trzymam kciuki za kostkę :D Koniecznie daj znać! :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Z powodu choroby miałam nauczanie indywidualne w domu. Zarówno w szkole podstawowej, jak i w liceum. I muszę przyznać, że miałam to szczęście, że moimi wychowawczyniami były cudowne panie. Gdy zjawiałam się w szkole (np. podczas zakończenia roku szkolnego, wycieczki do kina) nigdy nie odczułam dyskryminacji ze strony dzieci. Wiem, że Panie nauczycielki rozmawiały z uczniami o mojej chorobie i dlatego mogłam w klasie czuć się jak każdy z uczniów, a nie jak ktoś inny. Mimo widocznej niepełnosprawności. Myślę, że w polskiej szkole brakuje nauczycieli, którzy mają prawdziwe powołanie. Ale Ty masz zadatki w sobie na cudownego pedagoga. Powodzenia Ci życzę i wytrwałości:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło, że tak uważasz i mam nadzieję, że się nie mylisz :)

      Usuń
  21. Eh, ta młodość - wydaje Ci się, że góry przeniesiesz ;) uważaj, bo za wszystko płacisz zdrowiem, nie spal się za szybko :) a wspaniałych belfrów miałam kilku, lecz dopiero w ogólniaku, kiedy dało się z nami podyskutować - wcześniej, czasy podstawówki, to bardzo szare czasy. Ale nas uczono, a nie byliśmy zabawiani. Zmieniły się warunki, zmienił się system, ciekawa jestem, co wyrasta z dzieci wiecznie bawionych. Prędzej czy później się dowiem. pozdr Dahutt

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie tego wypalenia zawodowego się boję najbardziej chyba.

      Usuń
  22. Poradzisz sobie :) Masz w sobie zapał, energię, motywację ;) Potrzeba tylko czasu i daj sobie ten czas :) Zapowiadasz się na rewelacyjną nauczycielke z powołania - nauczycielkę z pasją, ktorą pokochają uczniowie i z pewnością tak będzie ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. kiedys chcialam zostac nauczycielka

    ja mialam genialna nauczycielke polskiego w gimnazjum
    byla jednoczesnie dyrektorka szkoly i czesto spozniala sie na lekcje wiec zawsze dawala mi dziennik, kazala sprawdzic obecnosc
    jak trzeba bylo cos zalatwic to zawsze mnie wysylala
    fajne to bylo
    ale takiego ktory zarazilby mnie pasja do jakiegos przedmiotu albo rozwinalby jakies moje zainteresowania to niestety na swojej drodze nie spotkalam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, ale przynajmniej spotkałaś na swojej drodze super nauczycielkę ;)

      Usuń
  24. Ja nie pamiętam takiego nauczyciela z moich czasów. Pamiętam za to jedną babę, która nieźle znęcała się psychicznie... Jedna z moich wychowawczyń była bardzo zaangażowana w życie uczniów w szczególności tych, którzy mniej radzili sobie na przykład z matematyką. Oni na pewno jej sporo zawdzięczają. Ten poświęcony dla nich czas. Pozdrawiam i życzę więcej czasu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takich znęcających się psychicznie to nigdzie nie brakuje :D

      Usuń
  25. to jest chyba domena większości kobiet, bierzemy za dużo na nasze barki. ja miałam taki okres rok temu: szkoła, praca, blog, obowiązki domowe i jeszcze opieka nad mamą po operacji kręgosłupa i jeżdżenie po lekarzach od Wrocławia, przez Łódź do Warszawy... ale my kobiety jesteśmy też silne i wszystkiemu podołamy :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Wiem, że czujesz wielkie zmęczenie, ale jeśli kochasz to, co robisz - to mam nadzieję, że nigdy nie stracisz entuzjazmu i nie popadniesz w rutynę oraz nie będziesz nauczycielem z gatunku "róbcie sobie sami, i tak większość z Was ma korki" (miewało się takich ;)). Na pokrzepienie dodam, że nauczycielką, której nie zapomnę do końca życia, była moja wychowawczyni z klasy 1-3 w podstawówce. Mam z nią kontakt do dzisiaj, często się spotykamy (mieszkamy niedaleko siebie), mam do niej numer telefonu. Mówi mi, że zawsze we mnie wierzyła i wierzy, życzy mi jak najlepiej, a ja miło wspominam z nią lekcję - jest nauczycielem z powołania, umiała rozbudzić ciekawość świata, chęć nauki. Potem troszkę to we mnie zabili (bo liczyły się wyniki z matury, rankingi, itp.) - tę pasję do nauki i ciekawość świata. Ale tamte wspomnienia zostaną na zawsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze, że wspomnienia z ową nauczycielką z tobą pozostaną ;)

      Usuń
  27. Ja napiszę tak - jesteś wspaniała. Chciałabym, żeby tacy nauczyciele byli w szkołach moich dzieci.:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Na pewno nie jest lekko uczyć w szkole - wyobrażam to sobie...
    Ja chyba nie spotkałam nauczyciela, który by odegrał znaczną rolę w moim życiu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łatwo nie jest, ale bardzo satysfakcjonująca praca :)

      Usuń
  29. W sumie to, co po troszku opisujesz z praktyk itd. (obawiam się) skutecznie mnie odstrasza od filologii, a o specjalności nauczycielskiej nie wspomnę. Fakt, faktem - praktyka, cierpliwość i przyzwyczajenie, a potem daje się przeboleć, słodząc sobie dwoma miesiącami wakacji, których na uczelni (być może) się nie zazna.
    I co począć?

    Nauczycieli, którzy na mnie wywarli duży wpływ było dużo. No, gdyby skreślić z "listy", tych co napsuli mi krwi, byłaby może garstka. Na pewno bardzo cenię sobie swoją panią od matematyki z liceum - kochana babka z niej jest. Chcesz się wypłakać? Po co do psychologa szkolnego, skoro jest pani od matematyki, która sparzy Ci herbatę, poradzi co nieco, albo chociaż podenerwuje się razem z Tobą? Potrafi do każdego podejść indywidualnie i wiedziała, że uczeń "dwójkowy", który przeskoczy na trójkę miał jednak więcej do zrobienia, niż "czwórkowiec" wskakujący na piątkę. Tłumaczyła do skutku, nie "skreślała" człowieka, jak mu się raz noga powinęła, a do tego nieustannie uśmiechnięta. Takich ludzi jest zdecydowanie za mało, a za dużo "niedobitków" ze studiów, którym się żyć znudziło i tępią dzieciaki "bo mogą, bo magister".

    Jak piszesz o tym wycinankach, kolorowankach - w ogóle widać jak bardzo Ci zależy na takiej pracy, na dobrym kontakcie z dzieciakami. Widać, że żyjesz tym, co robisz, a nie robisz to, żeby Ci się tylko jakoś "kulało". Szacun dla Ciebie, serio. Wpisujesz się powoli w taki kanon idealnego nauczyciela, a tych idealnych jest jak na lekarstwo.

    ~Trzymaj się. Ozdrowiałaś już?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te praktyki to tylko tak strasznie brzmią, więc nie wolno ci się zrazić do tego kierunku i zawodu! :)
      Brzmi jak naprawdę kobieta anioł. Ja takiej w sumie nie miałam, ale super że jednak takie istnieją, bo to przywraca wiarę w ludzi.
      Tak, już jestem w pełni zdrowa, w końcu! :)

      Usuń
  30. Kochana doba jest zdecydowanie za krótka, ale co zrobić. Ja ciągle w biegu, na głowie tysiąc spraw do zrobienia na wczoraj, moje pasje, moje miłości i tak biegnę dalej, ale wiesz co lubię ten pęd. Czasami powiem szczerze, muszę odpocząć. I wiesz co wtedy robię sobie jeden dzień wolnego od wszystkiego, uciekam w głąb siebie. Ze wszystkim dasz sobie radę, przecież to lubisz. Tylko daj sobie czas aby odetchnąć. Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie ten jeden dzień wolnego w międzyczasie jest mega istotny. Trzeba będzie się nauczyć żyć w takim pędzie ;)

      Usuń
  31. Kochana doba jest zdecydowanie za krótka, ale co zrobić. Ja ciągle w biegu, na głowie tysiąc spraw do zrobienia na wczoraj, moje pasje, moje miłości i tak biegnę dalej, ale wiesz co lubię ten pęd. Czasami powiem szczerze, muszę odpocząć. I wiesz co wtedy robię sobie jeden dzień wolnego od wszystkiego, uciekam w głąb siebie. Ze wszystkim dasz sobie radę, przecież to lubisz. Tylko daj sobie czas aby odetchnąć. Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
  32. Taki nauczyciel jak Ty to skarb. Poświęcenie, oddanie i robienie coś ponad dla uczniów jest warte pochwały!

    OdpowiedzUsuń
  33. Widać, że jesteś nauczycielem z powołania:) A takich jest teraz coraz mniej. A takiego nauczyciela jak Ty to chyba nigdy nie miałam.
    A zamiast kawy polecam lizaka;p U mnie się sprawdzał podczas nocnego czytania lektur. Dopóki mymłałam lizaka to spać się nie chciało. A później nie miałam problemu z zaśnięciem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lizaka jeszcze nie próbowałam na pobudzenie, ale na pewno to zrobię :)

      Usuń
  34. Tak! Moim nauczycielem życia była autorka tego bloga, która kilka lat temu wprowadziła mnie w świat języka angielskiego i dzięki której do tej pory mam idealnie z górki. Która wyciągnęła mi język z gęby i kazała mówić, czytać, która cierpliwie uczyła gramatyki i przez te lata pilnuje mojej poprawności i jest zawsze gotowa, by pomagać w bieżących sprawach, nie tylko dotyczących języka obcego. Tryb lizusa!

    A oprócz niej... Mój przyjaciel, który rozbudził we mnie miłość do ukraińskiego języka, literatury ichniejszej, historii i kultury.
    I na trzecim miejscu matematyczka z podstawówki, która mi przetarła szlaki i sprawiła, że przez chwilę pokochałem matmę. Potem przeszło. ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. Trzymam kciuki za Twoje siły...oby Cię to życie nie męczyło sobą zbyt strasznie...
    Gratuluję wszystkich osiągnięć ;)

    OdpowiedzUsuń
  36. Po przeczytaniu tego wpisu, myślę, że będziesz nauczycielem z powołania, a takich jest MAŁO. Niestety. Przygotowujesz się i coś dla dzieci, bardzo się starasz, a to tylko praktyki (tylko bo się szybko skończą i po prostu trzeba je zaliczyć). Jednak branie tak dużo na siebie może spowodować wypalenie, i to się często dzieje wśród nauczycieli. Mimo wszelkich trudów życzę Ci dalszego zadowolenia z tej pracy i żeby dzieci Cię doceniały, a także ich rodzice.

    OdpowiedzUsuń
  37. Pamiętam kilku nauczycieli, którzy swoją pracą i zaangażowaniem coś wnieśli do mojego życia. Na pewno będziesz taką nauczycielką :) Dzieciaki miło będą wspominać, co dla nich zrobiłaś.
    Widać, że podchodzisz do tego z pasją! Ale pamiętaj też o sobie, odpoczynek jest ważny. Mówi się, że najlepszy ratownik to żywy ratownik, myślę że wypoczęty nauczyciel to najlepszy nauczyciel :)

    OdpowiedzUsuń
  38. W takim razie życzę Ci, byś mogła spełniać się w tym zawodzie, a także byś nigdy nie wypaliła się zawodowo na tyle, by nic nowego nie pokazać swoim uczniom.

    Miałem takich trzech nauczycieli. Katechetę z liceum co w notce opisałem. Nauczyciela z gimnazjum od geografii, który zaproponował nam tygodniowe wycieczki do Londynu, Paryża i Rzymu. Sam zjeździł chyba z pół świata i chciał się z nami tym podzielić, cena tych wycieczek była naprawdę dobra. A ostatnim był nauczyciel WOS-u z liceum, dzięki któremu ogarnąłem bez przygotowań niemal egzamin z prawoznawstwa na 5 na I roku studiów. Bo na zajęciach dodatkowych do matury omówił z nami m.in. budowę normy prawnej co pokryło się z zajęciami na studiach niemal w pełni.

    A jestem w domu już, nie było tak źle ogólnie mówiąc. :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  39. Będziesz wspaniałą nauczycielką, widać to po Twoim zaangażowaniu :) Ah, jak pomyślę, że moje potencjalne dziecko może kiedyś trafić na tak wspaniałą kobietę w szkolę jak Ty - to mi aż ciepło na sercu :)

    OdpowiedzUsuń
  40. To świetnie że lubisz swój zawód:-) Ja bym nie dała rady uczyć wg narzuconego mi programu przez władze odgórne;-)

    OdpowiedzUsuń
  41. Najważniejsze jest to, aby odczuwać satysfakcję z wykonywanej pracy. Miło wiedzieć, że Ty taką pracę znalazłaś :) Ja jestem wdzięczna swojej nauczycielce od matematyki z technikum i ona doskonale o tym wie :)

    OdpowiedzUsuń
  42. miałam nauczycieli których lubiłam ich zajęcia ale jakoś szczególnie nikt z nich sie nie zasłużył

    OdpowiedzUsuń
  43. Nieźle. Ja obojętnie jak bym nie był zmęczony, jak wrócę do domu nagle odechciewa mi się spać. :D

    OdpowiedzUsuń
  44. Życzę ci wytrwania i obyś zaszła tam gdzie chcesz :) Pozdrowienia z Paryża :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Być wzorem dla kogoś i dobrze zapamiętanym to jest bardzo cenne. To wspaniale, że nauczanie sprawia Ci tyle radości.

    A co do nauczyciela, to dopiero po skończeniu liceum doceniłam panią od niemieckiego. Była bardzo wymagająca i to dzięki niej nauczyłam się systematyczności bo każdego dnia musieliśmy spędzać co najmniej 15 min ucząc się niemieckiego i to było niesamowite, że ona potrafiła wskazać osobę, która uczyła się od przypadku do przypadku, mimo, że jakąś wiedzę miała. Szkoda tylko, że doceniłam ją dopiero po 3 latach nauki z nią, bo gdybym to zrobiła jeszcze wcześniej to pewnie dalej kontynuowałabym naukę niemieckiego, a tak to tylko przez liceum się uczyłam i doszłam do poziomu średniozaawansowanego i co najważniejsze to nauka sprawiała mi ogromną radość. Ale myślę, że kiedyś wrócę do nauki tego języka i kto wie, może dużo niemieckiego nie zapomniałam.

    OdpowiedzUsuń
  46. Czasami kiedy widzę co moi znajomi z klasy (3 lo) robią na lekcji to sama mam ich ochotę wyrzucić z klasy... Naprawdę palenie e-fajki na lekcji jest już tak strasznie nie na miejscu, że nie wiem co trzeba mieć w głowie żeby to robić. Także podziwiam Twoje samozaparcie i rozumiem całe to zmęczenie. Na pocieszenie mogę dodać, że dobry nauczyciel naprawdę zostanie wynagrodzony przez uczniów, sama widzę po kilku swoich nauczycielach jak wielkim szacunkiem i uznaniem się cieszą, wierzę, że i tym dołączysz do takiego grona. Powodzenia! :)

    OdpowiedzUsuń