piątek, 23 grudnia 2016

Jak ulżyć nogom, czyli masażer do stóp Łucznik

Zbliżały się urodziny mojej mamy, więc postanowiłam poszukać prezentu idealnego. Razem z bratem uznaliśmy, że kupimy mamie hydromasażer, żeby po całych dniach w pracy mogła się zrelaksować. Wybór jest ogromny.


Postawiłam na hydromasażer do stóp B 8062 Łucznik, który znalazłam w dość niskiej cenie na stronie Media Expert.

sobota, 17 grudnia 2016

Maska do włosów z czarnuszką Vatika

Jednym z powodów, dla których ścięłam swoje długie włosy, było to, aby pozbyć się rozdwojonych i przesuszonych końcówek (właściwie to połowa długości). Postanowiłam trochę o te "nowe" włosy zadbać. Bardzo polubiłam maski do włosów. Od miesiąca używam maski do włosów z czarnuszką Vatika, którą można znaleźć na stronie etnospa.



Co możemy przeczytać o produkcie na stronie?

poniedziałek, 5 grudnia 2016

Soki z Sadów Wincenta

Ostatnio bardzo często spotkam się w sklepach z sokami, o których na poprzednim blogu już wspominałam. Mowa tutaj o Sadach Wincenta. Soki można znaleźć chociażby we Fracu bądź w Carrefourze. Skoro jest ich coraz więcej w sklepach, to postanowiłam was zachęcić do przetestowania.


Są to soki 100%, które NIE powstają z koncentratu.

środa, 30 listopada 2016

Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć

Tydzień temu wybrałam się z koleżankami na film Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć. Jestem wielką fanką Pottera, więc nic dziwnego, że film w jego świecie mnie od razu zachęcił. Pamiętam jak kilka lat temu tworzyło się fikcyjne konta na naszej-klasie i pisało opowiadania, udając, że jest się kimś z Hogwartu (jakkolwiek śmiesznie to może brzmieć). Właśnie tam poznałam swojego pierwszego internetowego przyjaciela (z 7 lat już będzie), z którym do tej pory mam dobry kontakt. Wybranie się na ten film było takim właśnie powrotem do tamtych czasów.

Przechodząc do samego filmu...

środa, 23 listopada 2016

Peeling roślinny do ciała z pudrem z pestek moreli YVES ROCHER

Być może słyszeliście o kosmetykach firmy Yves Rocher. Razem z mamą jesteśmy klientkami tej firmy od ponad 12 lat. Co jakiś czas zamawiamy paczki, bo jesteśmy z produktów bardzo zadowolone. Nie należą one do najtańszych, ale ich jakość wszystko rekompensuje.

Niedawno mama zamówiła wielką paczkę kosmetyków i w sumie nie miałam pojęcia, o jakich produktach mówimy, dopóki kurier nie dostarczył niespodzianki. Była to jakaś promocja, ponieważ za całość zapłaciłyśmy około 130 zł, choć katalogowo wyszłoby prawie 300 zł.

wtorek, 15 listopada 2016

Business English

Jakiś czas temu pisałam wam o magazynie English Matters. Dziś opowiem o magazynie Business English, który postawił przede mną bardzo duże wyzwanie językowe. Jeśli chodzi o poziom trudności, to jest to zdecydowanie poziom zaawansowany. Słownictwo do łatwych nie należy i trzeba się przygotować na to, by ciągle zerkać do słowniczka.

piątek, 11 listopada 2016

Weszła do Pepco i przepadła...

Stało się. Mamy listopad - mamy święta. A przynajmniej w sklepach. Skuszona gazetką Pepco wybrałam się "popatrzeć", co tam mają w ofercie. Z pustymi rękoma nie wyszłam, jak to zazwyczaj bywa, kiedy tam wpadam. Nie wiem, czy skusiła mnie myśl o tym, że święta, więc radość, czy raczej "kupię teraz, to później nie będę musiała". W każdym razie już się zaopatrzyłam w potrzebne rzeczy, żeby urozmaicić święta pod kątem wypieków. W grudniu na pewno dodam post z przepisem na cudowne pierniczki, ale zanim o tym...

sobota, 5 listopada 2016

Recenzja: rękawiczki do smartfona KLIKS niebieskie

Jesień przyszła, zrobiło się zimno, a ręce zamarzają. Ile razy zdarzyło wam się nie odebrać telefonu na czas, bo zanim zdążyliście ściągnąć rękawiczki, to było już za późno? Ja tak mam w zimie cały czas. Już w tamtym roku chciałam sobie kupić rękawiczki do smartfona, bo ciągle gdzieś je widziałam, ale jakoś nigdy się na to ostatecznie nie zdecydowałam. W tym roku będę łaskawa dla swoich zmarzniętych dłoni, które traktują telefon jak przedłużenie ręki.

wtorek, 1 listopada 2016

Wróciłam!

Kilkunastodniowa nieobecność na blogu spowodowana była pewnymi zmianami, które zaszły w moim życiu. Wszystko się powoli stabilizuje, więc mam nadzieję, że to już koniec znikania bez słowa.

W końcu zdecydowałam się obciąć włosy. Pewnie myślicie sobie, że to nic takiego, przecież to tylko włosy. Dla mnie to jednak była trudna decyzja do podjęcia, jako że zawsze uważałam swoje włosy za największy atut w wyglądzie. Długie włosy to była taka moja strefa komfortu, z której nigdy nie chciałam wyjść. Ostatecznie zdecydowałam się odwiedzić fryzjera i zrobić coś "odważnego". Pozbyłam się 20 cm włosów, więc jakieś 2/5 długości. Patrząc obiektywnie, myślę, że wyglądam mniej korzystnie niż z długimi włosami, z których byłam taka dumna. Mimo to - nie żałuję. Aby wyjść ze strefy komfortu, musiałam się pozbyć tego, co mnie w niej trzymało. Tylko tak mogę nauczyć się pewności siebie. Zawsze się dziwiłam, kiedy ludzie mówili, że ścięcie włosów zmienia człowieka. Teraz sama widzę po sobie, że jednak coś to zmieniło. Postanowiłam spojrzeć na świat z nieco innej perspektywy i póki co zauważyłam, że jestem przez to jakaś bardziej, hm... pozytywna?

piątek, 14 października 2016

Dziewczyna z pociągu - książka czy film? + wyniki konkursu

Większość się pewnie zgodzi, że książki są lepsze od ich filmowych adaptacji. Mimo tego, wybrałam się do kina na "Dziewczynę z pociągu". Z jednej strony obawiałam się, że film mi się nie spodoba, a książka przecież zasługuje na jakieś uznanie. Z drugiej strony - no trudno, przynajmniej mam powód, by iść do kina.



Zacznę najpierw od krótkiego opisu. Książka opowiada o kobiecie imieniem Rachel, która każdego dnia jeździ pociągiem, mijając zawsze te same domy. Któregoś dnia mieszkanka jednego z nich znika, a Rachel próbuje się dowiedzieć, co się stało. Historia opowiedziana jest z perspektywy 3 kobiet: Rachel, Megan oraz Anny. Rachel to kobieta, której ostatnio nie wiedzie się za dobrze w życiu, przez co ciągle zagląda do kieliszka i skutkuje to wieloma problemami. Megan to osoba, którą Rachel zawsze obserwuje z pociągu, ponieważ jest ona uosobieniem życia, którego już sama nie ma. Megan mieszka w domu, przy którym zawsze zatrzymuje się pociąg. Anna z kolei jest nową żoną byłego męża Rachel i mieszka blisko Megan, w domu, który kiedyś należał do tytułowej dziewczyny z pociągu.
Książka pisana jest w formie pamiętnika. Czyta się ją bardzo przyjemnie, a bohaterki nie wywołału u mnie negatywnych emocji, co często się w książkach jednak zdarza.
Czy film był równie dobry co książka? Największym plusem filmu było właśnie to, że wszystkie wydarzenia pozostałe wierne tym ukazanym w książce. Nawet najdrobniejsze szczegóły pojawiły się na ekranie, a jeśli czegoś brakowało, to było to coś nieistotnego i w ogóle nie wpływało na bieg wydarzeń. Główna aktorka świetnie odegrała swoją rolę, choć po zwiastunie nie byłam do niej przekonana, bo jednak inną postać wyobrażałam sobie w głowie. 
Myślę, że zarówno tym, którzy książkę czytali oraz tym, którzy jeszcze nie mieli okazji, film się spodoba. Końcówka nie była aż tak dobrze rozwinięta jak w książce, ale i tak dała radę, element zaskoczenia pozostał. Film nie był jakoś wyjątkowo wybitny, ale przyjemnie się go oglądało i z chęcią poszłabym go obejrzeć jeszcze raz. Mimo wszystko pozostaję wierna książce.

Czytaliście tę książkę? Byliście może na tym filmie w kinie? Lubicie historie o rozwiązywaniu zagadek i różnych śledztwach?

Dziś również wyniki konkursu. 

Zwycięzcą została Nessa z bloga pisane-atramentem.blogspot.com. Gratulacje! Jeszcze wiele konkursów przed nami, więc bądźcie czujni :)

niedziela, 9 października 2016

Powrót na uczelnie + English Matters

Nie było mnie tu prawie tydzień, za co bardzo przepraszam, ale wróciłam na uczelnie i nawet nie włączyłam laptopa przez ten cały czas. Wszelakie blogowe zaległości już nadrabiam i obiecuję poprawę. Trochę się podziało, ale teraz będzie lepiej, bo trzeba po prostu się na nowo dostosować do tej sytuacji. Pojawiło się wiele nowych przedmiotów, niektóre ciekawe, niektóre trochę lub nieco bardziej przytłaczające. Co mnie bardzo cieszy, to to, że w końcu będziemy mieć zajęcia z Brytyjczykiem. Studiując filologię angielską, trochę ciężko się obyć bez kontaktu z kimś, kto używa angielskiego naturalnie. W końcu jaki jest lepszy sposób na podszlifowanie języka niż kontakt z nativem?


Mówiąc o angielskim, tak się akurat dobrze złożyło, że mogę zrecenzować magazyn, który wielu z was na pewno kojarzy. Co w nim takiego specjalnego? Ano spieszę, by wyjaśnić.

niedziela, 2 października 2016

Recenzja: prostownica Remington Shine Therapy

Włosy prostuję od wielu lat. Najpierw używałam najtańszych prostownic kupionych w Tesco za 40 zł, później jakichś lepszych za maksymalnie 70 zł, aż w końcu nadeszły czasy, kiedy moje sprzęty się popsuły, więc trzeba było kupić coś lepszego. Ale co w międzyczasie? Przyjaciółka dostała od ciotki z Anglii prostownicę firmy Remington i pożyczyła mi ją na kilka dni. Od tamtej pory jestem zakochana we wszelakich produktach tej firmy.
Swoją prostownicę Remington Shine Therapy s8500 kupiłam na promocji za połowę ceny, więc coś koło 150 zł. Czy było warto?

wtorek, 27 września 2016

KONKURS: wygraj kubek termiczny SLIM


Przychodzę do was dzisiaj z konkursem organizowanym razem z www.termokubki.com.pl.
Niedawno opublikowałam recenzję jednego z ich kubków, którą bardzo ciepło przyjęliście. Wiele osób pisało, że nie posiada kubka termicznego, a bardzo byście chcieli. Z tego więc powodu postanowiliśmy zorganizować konkurs, w którym będzie można wygrać kubek termiczny SLIM, o którym pisałam. Nie musi to być biały kubek. Kolor (z dostępnych w sklepie) będziecie mogli sobie sami wybrać. Dodatkowo zwycięzca otrzyma możliwość wygrawerowania swojego napisu.

sobota, 24 września 2016

Jesienne narzekanie przyszłego nauczyciela


Pierwszą rzeczą, którą zrobiłam po powrocie z 8 godzin w szkole i 2 godzin korków, było rzucenie się na łóżko twarzą w poduszkę, mówiąc, że jestem zmęczona. Mama zapytała "czym", na co ja odpowiedziałam "życiem". 8 godzin uczenia w szkole i czasami użerania się z uczniami, którzy uznają, że śmiesznie będzie powiedzieć, że nie chce im się pisać, bo nie, mimo że pozostałe osoby nie miały z tym problemu, no tak, to może być męczące. Moja rodzicielka podeszła do mnie, pogłaskała po głowie i powiedziała, że mnie to się dopiero ma na życie.

wtorek, 20 września 2016

Recenzja: kubek termiczny SLIM biały

Zdążyłam się już kilka razy pochwalić na poprzednim blogu, że odbywam praktyki w szkole cały wrzesień. Jesień to moja ulubiona pora roku i zawsze byłam odporna na nagłą zmianę temperatury. Do teraz. Siedzenie kilka godzin w szkole wśród ludzi, którzy kichają i kaszlą, a czasem nawet ręki do buzi nie przyłożą, musiało się tak skończyć. Przeziębiłam się, ale nie chciałam się dać chorobie, więc ciągle piję gorące herbatki z miodem i cytryną. Tyle że w szkole nie zawsze mam czas, by pójść do pokoju nauczycielskiego i zrobić sobie coś na ciepło, dlatego możliwość przetestowania kubka termicznego SLIM pojawiła się w idealnym momencie.


niedziela, 18 września 2016

DIY: składane biurko na ścianę

Niektórzy z was wiedzą, że na początku wakacji postanowiłam wyremontować swój pokój. Meble zostawiłam, ale kupiłam okleinę, więc one też przeszły metamorfozę. Łóżko rozebraliśmy do części pierwszych i w jego miejsce wstawiłam rozkładany fotel, który zajmuje znacznie mniej miejsca. Pokój mam malutki, więc tak naprawdę nigdy nie było miejsca na biurko. Postanowiłam to zmienić. Wpadłam na pomysł, żeby stworzyć własne biurko, takie na ścianę, bo na inne nie mogłam sobie pozwolić. Ciężko było mi znaleźć na internecie jakąś dobrą instrukcję, więc razem z tatą wymyśliliśmy swoją wersję. Mam wujka stolarza, więc kupiliśmy u niego białą płytę po taniości i tata sam wyciął odpowiednie kształty.
Dziś pokażę wam cały proces. Może ktoś szuka podobnej inspiracji i nie wie, jak się za to zabrać.

czwartek, 15 września 2016

Coś starego, coś nowego

Kilka dni zajęło mi podjęcie decyzji, czy przenieść się tutaj, czy może jednak zostać na moim dotychczasowym blogu. Ostatecznie zdecydowałam, że blogowanie na blogspocie ma trochę więcej możliwości, o czym wy też z powodzeniem mnie przekonaliście. W ten sposób zaczynam na nowo, mimo że pierwszą część nadal zostawiam na tamtym blogu, więc będzie nieco po staremu. Nie chcę go usuwać, ponieważ nie jest to jakiś całkowicie nowy początek. Jest to kontynuacja. Tego się będę trzymać.

Jeśli chodzi o tematykę tego bloga, to pozostaje ona taka sama. Chcę pisać o bieżących wydarzeniach w życiu, jakieś recenzje, przepisy, refleksje, a nawet DIY. Już w kolejnym poście pokażę wam, co dziś zbudowałam. Może komuś się to przyda, ponieważ ja długo szukałam na internecie instrukcji, jak to zrobić, ale ostatecznie skończyło się to tak, że wymyśliłam swoją wersję. W każdym razie, jeśli chodzi o tematykę, to nie chcę się ograniczać. Mam nadzieję, że uda mi się was nie zanudzić. 

Jeśli chodzi o plusy przenosin, to w końcu mam opcję obserwacji, czego bardzo mi brakowało. Oczywiście nie znam się na tworzeniu stron, więc trochę minie, zanim stworzę coś tylko mojego, ale na wszystko jest czas. 

Starych czytelników witam ponownie, a nowych zachęcam do zagrzania tutaj miejsca na dłużej. Proszę się rozgościć :)